technikalia

Jeśli chcesz nagrywać własny podkast albo po prostu podejrzeć, jak ja to robię, oto wszystko, czego Ci trzeba. Najpierw przelecę przez ↓ sprzęt, potem omówię ↓ obróbkę nagrania, a na końcu przedstawię pewną ↓ technikę nietechniczną (odprężanie), która może się przydać nawet wtedy, kiedy nagrywasz swoje audycje ziemniakiem.

Sprzęt

Oto, jakim sprzętem nagrywam odcinki. Jest to wersja dość ekonomiczna, jak to się ładnie mówi, kiedy nie ma się dużo kasy. A propos, jeśli nabędziesz któryś z tych gadżetów po kliknięciu w link na tej stronie, być może dostanę prowizję od sprzedawcy.


W celu bezproblemowej obsługi skomplikowanego okablowania przypinanego do komputera korzystam z oprogramowania Voicemeeter Virtual Audio Mixer. Po przeczytaniu instrukcji robi się bardzo wygodny, mam różne ustawienia dla nagrywania audycji, inne do pogaduszek na Nerdach Nocą Na Lewo, inne do lesplejów itd. Voicemeeter jest donationware, czyli można autorowi wrzucić pieniądz wedle uznania.


Kiedy tylko się da, nagrywam mikrofonem dynamicznym Audio Technica ATR2100 podpiętym przez USB do komputera. Widuję je czasem na allegro i w amazonie (mój jest z amerykańskiego, kumpel przywiózł z zamorskiej wycieczki; ten link prowadzi do niemieckiego. Zasadniczo w Stanach kosztuje ok. 200 zł, w Polsce dwa razy więcej). Czyściutki dźwięk o pięknej barwie, ogromnie je lubię, choć to model, oględnie mówiąc, nienowy. Wytrzymały już parę lat pracy w trudnych warunkach, dobre na wynos, doskonałe do niezbyt cichego studia.


Mikrofony powyższe mają ten plus, że oprócz USB jest wyjście XLR, dzięki czemu mogę łatwo nagrywać w terenie. Wystarczy podpiąć jeden lub dwa np. do takiego oto przenośnego rekordera:

Mój model ma już parę lat, a od tego czasu Zoom wypuścił nowe wersje, które polecam uwadze, ponieważ m.in. mają lepsze preampy:

Do wielu zastosowań terenowych spokojnie wystarczają mikrofony wbudowane w rekorder, a na wypadek wiatru należy dołożyć mufkę (będzie o niej za moment).


Jeśli mój gość płci obojętnej nie czuje się komfortowo z mikrofonem pod nosem, jeśli ekspresyjnie gestykuluje lub jeśli jest nas w pokoju dużo więcej niż mikrofonów, uruchamiam Auna MIC-900B USB Cardioid Studio Condenser. Duży plus: od razu przychodzi z koszykiem przeciwwstrząsowym.

Ten cudowny mikrofon daje ładne, głębokie brzmienie. Jest niezwykle czuły, najlepiej nadaje się do użycia w cichym studiu. U mnie warunki są nieco inne ;), zatem nagrania z tych mikrofonów stanowczo wymagają postprodukcji (link do instrukcji dam po sprzęcie).


Mikrofony wieszam w tzw. ramionach, wzięłam jakieś najtańsze metalowe. Większość takich “nożycowych”:

niczym się od siebie nie różni, robią je te same chińskie fabryki z tych samych materiałów. Bierz jakikolwiek poniżej 50 zł, przykręć do biurka/parapetu (najlepiej do takiej powierzchni, o którą nie będziesz stukać ręką czy kubkiem), ustaw tak, żeby ich nie trącać, daj sprężynom pracować (nie usztywniaj do końca), baw się dobrze i Twój kot też.

Chyba że masz pieniądz i zależy Ci na czymś serio porządnym i eleganckim. W takim wypadku nie wahaj się i bierz Røde PSA1 Swivel Mount (400 zł) oraz Shock Mount (170 zł). Sama bym brała. (Sprawdź, czy średnica mikrofonu zgodzi się ze średnicą koszyka and adjust accordingly). Nawiasem mówiąc, koszyki nie są niezbędne, ale odkąd je mam, już nie słychać na nagraniach, że koty ocierają się o statyw.


Przydaje się jeszcze popfilter, czyli pończocha naciągnięta na ramkę. Także kupiłam jakieś najtańsze na aliexpressie, wszystkie wyglądają i zachowują się podobnie. To dzięki nim w nagraniach słyszycie mało plucia i PTYFFania. Przyczepiam popfilter do statywu, a siatkę umieszczam między mikrofonem a ustami osoby mówiącej — zero filozofii.


Do nagrań w terenie niezbędny jest martwy kotek ze sztucznego królika / mufka / włochacz. (Do studia nie jest potrzebny, chyba że masz przeciąg). Kupiłam na aliexpressie, przełożyłam na lewą stronę, żeby nie niszczał w stanie spoczynku, nie ruszam się bez niego z domu.

Składa się z gumki i futra. Uwaga, przed nabyciem należy zmierzyć mikrofon lub rekorder, żeby gumka kotka miała właściwą średnicę, a sama mufka dobrze leżała i się nie przesuwała.


Na deser: rzeczą absolutnie niezbędną w studiu i w terenie jest rzep w rolce. Można nim przyczepić kable do …wszystkiego, listwę do statywu, mikrofon do aparatu, rozmówcę do płotu.


Miłego nagrywania! Oraz wszelkie osobiste polecanki proszę wrzucać do komentarzy, chętnie skorzystam z Waszych doświadczeń, jak tylko odłożę jakiś pieniądz 🙂


Obróbka nagrania

Podstawowe sprytne sposoby spisałam (ze skrinszotami i przydatnymi linkami) w dokumencie Obróbka odcinka podkastu – krok po kroku w Audition.


Technika nietechniczna

Nerdy Nocą nie byłyby takie fajne, gdyby nie znakomici goście płci obojga. W związku z tym technika, którą teraz omówię, to ODPRĘŻANIE.

Powiedzmy, że przychodzi gość do mojej pracowni, żeby pogadać o swoim hobby przed mikrofonem. Mikrofon potrafi bardzo onieśmielać, więc osoba zamiera w jakiejś niewygodnej pozycji i próbuje coś opowiadać ze ściśniętym gardłem. To nie są optymalne warunki.

Gościom robię herbatę, obiecuję kotrolkę do ściągania futra, które koty natychmiast przychodzą zostawić na ich ubraniu. Usadzam osobę wygodnie na krześle lub w fotelu, niektórzy potrzebują maskotki. I shit you not. Kilku audycji nie byłoby bez misia-przytulanki.

Jeśli wcześniej nie powstał plan odcinka, rozmawiamy przez chwilę o tym, co chcemy przekazać. Czasem spisujemy punkty na kartce — żeby było do czego wrócić w razie napadu dygresji. Jeśli gość ma swoje notatki w komputerze, drukujemy i wyłączamy urządzenie. Szum laptopa nie jest potrzebny w nagraniu.

Juz parę minut temu włączyłam sprzęt w celu przetestowania, czy wszystko nagrywa się jak należy. Wskazując wykres, opowiadam gościom, co mogą zrobić, żeby jak najlepiej brzmieć:

  • zdjąć zegarek, bo będzie stukał w meble, wyciszyć telefon, bo zadzwoni,
  • umościć się wygodnie, bez ściskania brzucha i wykręcania szyi,
  • mieć pod ręką nie tylko herbatę, ale też wodę, i popijać, żeby nie zszargać strun głosowych,
  • żeby brzmieć naprawdę inteligentnie (a także ułatwić mi montaż), należy pohamować chęć mówienia “yyyyyyy” i zamienić to na “mmmmm” lub po prostu dać sobie chwilę na sformułowanie,
  • żeby przyjemnie się nas potem słuchało, dobrze jest jak najrzadziej odpowiadać “nie” (dużo lepsze są “tak, ale”, “tak, oraz” lub w razie potrzeby “mam odmienne zdanie, mianowicie…”),
  • mówić normalnym głosem i NIE SPIESZYĆ SIĘ (tak, Kuba naprawdę mówi w tym tempie na co dzień),
  • jeśli w dowolnym momencie potrzebna jest chwila na zastanowienie, to nie ma problemu, ponieważ wytnę taką przerwę w montażu oraz sama czasem ich potrzebuję,
  • jeśli osoba usłyszy, że mówi coś głupiego albo niewłaściwego, niech klaśnie, poczeka sekundę i zacznie od początku — a ja wytnę, co należy (pokazuję na nagraniu, które właśnie leci, jak ładnie widać klaśnięcie),
  • żeby nie wchodzić sobie zbytnio w słowo i nie kaszleć w środku przemowy, umawiamy się na znaki-sygnały kończynami,
  • przypominam, że w każdej chwili możemy zrobić przerwę na siku, odpoczynek, nową herbatę, telefon do przyjaciela, głaskanie kota itd.,
  • prezentuję różnicę w głosie, kiedy ma się minę poważną, a kiedy uśmiechniętą, kiedy zaciska się zęby, a kiedy twarz jest rozruszana itp.,
  • czasem robimy podstawową gimnastykę dzioba,
  • tego podkastu słuchają prawdopodobnie trzy osoby i nie ma się czym przejmować,
  • obiecuję gościom, że w razie czego zrobię im w postprodukcji głos dżordża kluneja albo helen miren,
  • czasem objaśniam różnicę między słyszeniem własnego głosu z wnętrza czaszki a z zewnątrz,
  • jeśli powiem: “całe zdanie od początku”, to znaczy, że coś walnęło za oknem (normalny człowiek filtruje takie hałasy, a ja wiem, jak mogą popsuć nagranie),
  • ustalamy, czy mogę palić fajki przy osobie (niepalący goście zwykle wiedzą o mojej medical nicotine i ubierają się w coś, co potem idzie do prania),
  • ustalamy, że wolno się śmiać, wygłupiać, robić miny, nie pamiętać i nie wiedzieć wszystkiego, zmienić zdanie, zrobić przerwę na guglanie — a jakby co, to się wytnie.

Zwykle rozmówca/rozmówczyni zapomina wszystko oprócz jakby co, to się wytnie — i ta obietnica, której zresztą dotrzymuję, to duży komfort.

Potem wracamy do planu rozmowy, powolutku wchodzimy w temat a nagranie przecież leci już od kwadransa i nic nie wybuchło, czyli faktycznie można się odprężyć i jakoś to będzie.


Bardzo dobre kursy podkastingu dla początkujących prowadzi Borys Kozielski, można dołączyć na fejsie do jego grupy Podkast. Jak to się robi.

Łukasz Jachowicz prowadzi cały podkast dla początkujących.

Polecam też znakomity odcinek Michała Szafrańskiego Jak zacząć nagrywać własny podcast i unikać błędów początkujących z Markiem Jankowskim.

3 thoughts on “technikalia”

  1. Kilka słów dla potomności o moich doświadczeniach ze sprzętem, a co. Różne uwagi do różnych zastosowań, ale może ktoś coś się dowie.
    * Mikrofon Behringer C-1U – bardzo fajny dźwięk, ale bardzo niski poziom – trzeba lizać mikrofon żeby było dobrze.
    * Novox NC-1 – jak tanie wino
    * konsola/mikser Behringer XENYX Q1202USB – 4 wejścia XLR/TRS, sporo wyjść, wyjście USB (konsola widoczna jest w komputerze jako urządzenie audio, z którego można bezpośrednio zgrywać) – używałem przy nagrywaniu meetupów, sprawdzało się dobrze jak już się ogarnęło który guzik trzeba było wcisnąć żeby było coś słychać, i w które gniazdko coś wetknąć, żeby szło wyjście na mikser do nagłośnienia sali, najlepiej obadać to wcześniej w domu
    * Zoom H6 – zakochałem się. Tylko się okazało, że do wejść TRS nie da się połączyć shotguna aparatowego Rode, podobno się da do wejścia line-in na kapsule X/Y, ale jeszcze nie testowałem. Wcześniej używałem dyktafonu cyfrowego Olympusa – nawet dawał radę, ale wejście tylko mini jack i tylko jedna ścieżka.
    * Rode VideoMic Go – daje radę, jak na entry-level, aczkolwiek szumi nieco sam z siebie a i poziom dźwięku średni. Chętnie bym wymienił na coś innego – wyższy Rode do DSLR, może typowy shotgun od Audio-Technica albo też od Rode z linii NTG.
    * najtańszy krawatowy Lavalier z allegro marki Boya – dźwięk mógłby być lepszy, ale za te pieniądze nie narzekam. Minus, że trzeba go wyłączać bo inaczej zeżre baterię i nie będzie dzialać kiedy jest najbardziej potrzebny.
    * krawatowy lavalier bezprzewodowy Shure – świetna sprawa, bardzo fajny dźwięk, tylko nie można za mocno kręcić głową jak się ma go pod samą szyją. Całe szczęście jako backup miałem Rode VideoMic gdzieś odpalony w okolicy. Bezprzewodowość ma plus taki, że kabelki się nie plączą, ale minus taki, że po pierwsze więcej klocków do rozstawiania, a po drugie zdarzyło mi się gadać 10 minut do mikrofonu, który okazał się mieć wyładowaną baterię. W ogóle zdarzyło mi się już: Gadać do kamery, która zrobiła “recording stopped because I hate you”, gadać do mikrofonu którego nagrywania nie włączyłem, gadać do wyładowanego mikrofonu, nie odpalić w ogóle jednej z kamer. Chyba mi nie idzie. Muszę spisać checklistę i przechodzić przed każdym nagrywaniem jutubów.

  2. Witam.
    Bardzo się cieszę, ze trafiłem na tak urozmaicony podcast. Należę do grupy, która omija z daleka tematy gier. To co mnie urzekło to Biologia i Historia. Gdyby tak jeszcze udało się wprowadzić takie dziedziny jak : Fizyka, Geografia lub ogólnie NAUKA O WSZYSTKIM 🙂 , byłbym radosny jak….nerd 🙂
    Pozdrawiam i życzę inwencji, bo zapału chyba nie brak.

  3. @Marek dziękujemy i polecamy się! życz nam czasu, czasu weźmiemy każdą ilość 😀

Zostaw wiadomość po sygnale: