play_arrow

keyboard_arrow_right

skip_previous play_arrow skip_next
00:00 00:00
playlist_play chevron_left
volume_up
chevron_left
  • play_arrow

    Bonus: ścinki historyczne nr 1
    Nerdy Nocą

  • Start
  • keyboard_arrow_right blog
  • keyboard_arrow_rightNerdy Nocą @ PolCaster 2017

blog

Nerdy Nocą @ PolCaster 2017

kya 2017-06-19


Tło
share close

Notuję ku pamięci — Nerdy Nocą na trzeciej edycji konferencji PolCaster dały czadu 🙂 Wygłosiłam prelekcję, wzięłam udział w panelach, uścisnęłam wiele sympatycznych dłoni.

Prelekcja miała tytuł “Jak robić podkast, żeby ludzie wracali po więcej”, (slajdy w wersji rozwiniętej tutaj, straszliwe nagranie na żywo tutaj, pełną wersję prezentacji bez pośpiechu nagram kiedyś i dam znać).

foto by Ziemek Borowski

Relacja na żywo ze wszystkich prelekcji w postaci jutubki jest na stronie konferencji.

Wzięłam udział w dwóch panelach: “Tym o podcastach dla nerdów” i “Tym z podcasterami wybranymi przez uczestników”, w obu przypadkach w znakomitym towarzystwie (ściskam! dozo następnym razem!).

Zostałam wspomniana w prelekcji o Patronite! 😀

foto by Paweł Przybyszewski

Pisałam już na fejsie, ale przekleję sobie tutaj, żeby mieć pamiątkę, kiedy fejsa szlag trafi:

No więc dziś po raz pierwszy w życiu solo wygłosiłam prelekcję. Jest to doświadczenie wielce dramatyczne*, zatem:

a) dziękuję MrManowi za to, że siedział w pierwszym rzędzie i na moją prośbę kiwał pokrzepiająco głową za każdym razem, kiedy traciłam swoją (rany, jak to zajebiście pomaga),
b) Jackowi i Witkowi za pomoc w przygotowaniu się,
c) organizatorom PolCastera za zaproszenie,
d) widowni za kilka głośniejszych wypuszczeń powietrza przez nos w zabawnych momentach,
e) autorom oprogramowania powepoint dorzucam sarkastyczne “dzięki” za obsługę fontów.

Prelekcja oryginalnie była na 47 minut plus krótkie dygresje, więc gdyby nie dosko karteczki Wojtka, na których było napisane, ile czasu zostało do końca, prawdopodobnie trzeba by usunąć mnie ze sceny szlauchem. Aha, bo zmieściłam się w obowiązujących 20 minutach (czyli z prelki zostały same kości).

No, ale udało się i przeżyłam. Obiecałam też nagrać pełną wersję z omówieniem podkasterskich sztuczek na nastrój publiczności, zatem #jużniedługo.

Uff, uff.

No, nie ma lepszego sposobu, żeby się czegoś nauczyć, jak nie zrażać się wtopami i sunąć wewprzód.

*nie powiem “traumatyczne”, bo miałam w życiu episod depresyjny, nie zdałam kiedyś bardzo ważnego egzaminu w pierwszym terminie, przeżyłam trucie zęba oraz jestem już w tym wieku, kiedy na pogrzeby chodzi się równie często co na wódkę — ale poziom stresu wygłaszania prelekcji jest kosmiczny. O:

foto by Kapitan

Otagowano: .

Komentarze

Nie ma jeszcze komentarzy.

Po sygnale zostaw wiadomość

Email będzie schowany. Pola wymagane oznaczone *