#043 Prehistoria. Od pierwszych narzędzi do pierwszego miasta

Historia, jakiej nie uczą w szkole, część pierwsza. Tej nocy jedziemy od początku: wynalazki, których potrzebujemy, żeby założyć cywilizację.

Przed cywilizacją

Najpierw ustalamy, co to jest prehistoria, cywilizacja i podstawa programowa, a następnie – co się działo 3 mln lat temu. Od kiedy mamy ogień, a od kiedy ubrania? Odkrywamy, że przyda nam się kamień, a także wszy. Co nas łączy z neandertalczykami? Można to kupić w sklepie!

82 tysiące lat temu robimy naszyjnik. Najstarsza znaleziona igła ma 40 tys. lat. Rozmawiamy o tym, jak człowiek żyje 30 tys. lat temu i kiedy wreszcie oswoi sobie psa.

29 tys. lat temu wynajdujemy ceramikę. Skąd wiemy, że już 2 tys. lat później mieliśmy tkaniny?

Omawiamy niezwykle istotną dla postępu instytucję babci.

18 tys. lat temu wreszcie mamy miskę. Niedługo potem zaczniemy handlować i jeść miód.

11 tys. lat temu odkrywamy krowę i zaczynamy jej używać niezgodnie z przeznaczeniem.

Rewolucja neolityczna

Co spowodowało, że nagle mamy nadwyżkę żywności, a co z tego wynika – wolny czas?

Zaglądamy w Żyzny Półksiężyc i inne, rzadziej wspominane na lekcjach miejsca. Zastanawiamy się nad źródłami rewolucji i kiedy już prawie coś wiemy, wpadamy na Göbekli Tepe. Czas powoli zacząć ustalać definicję “miasta” (i zajrzeć do kilku).

Między 10 tys. lat temu a 4,5 tys. lat przed naszą erą wynajdujemy, oswajamy i ulepszamy: kota, protopismo, monumenty kalendarzowe, kurę, jedwab, tkactwo i metalurgię.

Autopoprawka: pierwsze miasto to Uruk.

I dopiero teraz mamy coś, co można nazwać cywilizacją. A jeszcze nawet nie umiemy pisać, bo pismo wynajdziemy w następnym odcinku.


Dziękujemy za wspieranie na patronite.pl/kya! Wrzuć pięć złotych — zainwestujemy w produkcję tajnych kompletów.


Elementy muzyczne pochodzą z utworów Piotra Bendyka, niektóre można ściągnąć w całości na stronie xtd.evil.pl. Zdjęcie Złego Majora Witka (c) selfie, zdjęcie Kaji (c) Michał Krawczyk.

Nerdy Nocą drzemią w różnych miejscach w internecie! Dołącz do naszego pochrapywania np. na discordzie.

11 thoughts on “#043 Prehistoria. Od pierwszych narzędzi do pierwszego miasta”

  1. Anegdota o definicji matematyka została podana w nieznormalizowanej wersji, przez co wymagała dopowiedzenia o przechodniości. Poprawna definicja indukcyjna matematyka brzmi tak:
    1. X (w tym wypadku Kurt Friedrich Gödel) jest matematykiem.
    2. Matematykiem jest każdy kogo matematyk uznaje za matematyka.

    Istnieje skończenie wiele wersji anegdoty, różniących się matematykiem z warunku początkowego, oczywiście.

  2. Jedna z lepszych znawczyn tematu tkanin prehistorycznych w zeszlym roku mowila o 130 tys lat rozdzialu miedzy wszami, ale oczywiscie mogly dojsc nowe dane. Sugerowala dosyc ostrozne podejscie do datowania odziezy na tej podstawie.
    Len – musieli byc osiadli.
    Farbowanie to pikus, nie sadze zeby uzywano ochry czy wegla, ale raczej jagod / lisci / korzeni i rodzaju gara, zeby poddac barwnik obrobce termicznej.
    Podejrrzewam tez, ze zbierali mocz.
    Za to produkcja lnu jest dlugim i skomplikowanym procesem, to nie tak ze zbieramy dzikie lodygi lnu i mozemy zrobic z nich tkanine. Wlokna musimy zebrac, wysuszyc, zrosic, ponownie wsuszyc, wymiedlic wytrzepac, wyczesac, uprzasc i utkac – to praco-i i czasochlonny proces, z czego w zasadzie tylko przedzenie daje sie robic idac.

    Z tkaninami z wlokien roslinnych problem jest taki, ze one sa wyjatkowo nietrwale – trzeba miec sporo szczescia zeby sie zachowaly, wiec prawdopodobnie sa znacznie dawniejszym wynalazkiem niz przypuszczamy. Lepiej zachowuja sie wlokna zwierzece, czasem ze sladow na welnie (lub metalu) widac, ze cos tam bylo.

    Zastanawia mnie jak do tego doszli, bo kolejne etapy nie sa oczywiste – analogicznie jak zelazo, do tej pory mimo zaawansowanych badan nie udalo sie odtworzyc w stu procentach wiarygodnie wytopu w dymarkach.

  3. @shigella – no proszę, nie wiedziałem że sama produkcja przędzy (nie mówiąc już o tkaninie) ma tyle kroków. dzięki, czuję się doedukowany. 🙂 nie wiem natomiast, czy potrzebna jest aż osiadłość – w znaczeniu “stała osada, bezpowrotnie porzuciliśmy koczowniczy tryb życia” – żeby ten proces przeprowadzić. te barwione włókna, o których wspominam w audycji są dwadzieścia pięć tysięcy lat starsze od rolnictwa, więc jednak podejrzewam jakieś ruchome ludy zbieracko-łowieckie.

  4. Och, jaki przyjemny, mądry, rozwijający odcinek, gdzie można posłuchać o tak nieoczywistych rzeczach. Dziękuję Znakomitej Gospodyni i Majorowi!

  5. A, uzupełnienie:
    konsenus jest taki, że pierwsze udomowione rośilny to jęczmień, pszenica (dwa rodzaje: płaskurka i samopsza), soczewica, ciecierzyca, groch, wyka soczewicowata i len. Oczywiście len nie do jedzenia.

  6. Stwierdzenie, że nagraliście kolejny znakomity odcinek będzie czystym truizmem, ale i tak to powiem – świetna, ciekawa i niezwykle merytoryczna audycja. Mam jednak jedno pytanie do Pana Witka – czy znana jest panu publikacja Yuvala Noaha Harariego – “Od zwierząt do bogów. Krótka historia ludzkości”, w której wysuwa interesujące koncepcje na temat pierwszych kroków w rozwoju kultury i cywilizacji ludzkiej, oraz przedstawia swój zaskakujący punkt widzenia na omawiane w Waszym podcaście kwestie. Pozwolę sobie przedstawić dwa cytaty i zapytać, co sądzicie o postawionych w nich tezach.

    “Swego czasu uczeni ogłosili, że rewolucja agrarna była dla ludzkości ogromnym krokiem naprzód. (…) Opowieść tę należy włożyć między bajki. (…) Rewolucja agrarna z pewnością pomnożyła zasoby żywnościowe pozostające do dyspozycji człowieka, ale większa ilość żywności nie przekładała się na lepszą dietę czy dodatkowy czas wolny. Przyniosła raczej eksplozje demograficzne i rozpasane elity. Przeciętny rolnik pracował ciężej niż typowy zbieracz-łowca, a w nagrodę dostawał gorsze pożywienie. Rewolucja agrarna była największym oszustwem historii. Kto ponosi za to winę? Nie królowie, kapłani czy kupcy. Winowajcami było kilka gatunków roślin, jak pszenica, ryż czy ziemniaki. To owe rośliny udomowiły homo sapiens, a nie vice versa.”

    “Neandertalczykom i archaicznym homo sapiens zapewne (…) z trudem przychodziło szeptanie po kątach – ciesząca się złą sławą umiejętność, która w istocie jest niezbędnym warunkiem zaistnienia współpracy dużej liczby osób. Nowe umiejętności językowe, jakie homo sapiens nabył mniej więcej przed 70 tysiącami lat, pozwalały mu na oddawanie się plotkom przez długie godziny. Dzięki wiarygodnym informacjom co do tego, komu można zaufać, skromne liczebnie grupy mogły się rozrastać, a homo sapiens zdołał wypracować ściślejsze i bardziej wyrafinowane rodzaje współpracy.

    Teoria plotki może wydawać się żartem, ale znajduje potwierdzenie w licznych badaniach. Nawet dziś przeważająca część komunikacji międzyludzkiej – jak choćby e-maile, rozmowy telefoniczne czy artykuły prasowe – to plotka. Przychodzi nam ona tak naturalnie, że można odnieść wrażenie, że język wyewoluował właśnie w tym celu.”

    Dość interesujące, prawda? W przypadku “teorii plotki” Harari nie jest wcale odosobniony – Robin Dunbar poświęca im niemal całą publikację zatytułowaną “Pchły, plotki a ewolucja języka. Dlaczego człowiek zaczął mówić?”. Obie książki gorąco polecam, jakkolwiek chciałbym dowiedzieć się, jak się na owe pomysły zapatruje sam Pan Witek.

    Pozdrawiam gorąco i do usłyszenia!

  7. drodzy – robicie świetną robotę, ale ilość wulgaryzmów użyta w tym odcinku przekracza moje poczucie dobrego smaku. ja wiem, że istnieje czasem potrzeba zbliżenia się do języka potocznego, gdzie i takich słów się używa, ale wulgaryzm ma sens tylko jako zasadne, mocne określenie. takich ubarwiaczy należy używać naprawdę bardzo rzadko i tylko tam, gdzie to ma sens, inaczej styl się psuje i nad beczką porządnego miodu unosi się głównie zapach tego, no… gówna… sami nie raz używacie idei “mów do mnie jak do sześciolatka”. przemyślcie sobie tę sprawę własnie w kontekście tego sześciolatka

    gdzieś tam w trakcie padła drobna uwaga o tym, że życie jest grą o sumie zerowej. to był taki wtręt jedynie, niebyt istotny, ale zwracam uwagę, że jest to bardzo głęboka nieprawda. życie bazuje na zewnętrznym, ciągłym strumieniu energii, dziś zasadniczo słonecznej. tu nie ma sumy zero. może ta uwaga się przyda przy jakimś innym odcinku.

  8. @thetwilightarea – nie znam harariego, ale widzę że należy się zapoznać, bo cytaty smakowite. co do samych tez:
    – nie mogę się zgodzić, że rewolucji agrarnej nie należy traktować jako rewolucji, bo nie przysporzyła wolnego czasu. oczywistym jest – sam cytat to mówi – że jej bezpośrednim wynikiem było zwiększenie produkcji żywności, a w konsekwencji eksplozja demograficzna i stratyfikacja społeczna. czy to jest źle? osobiście wydaje mi się, że twierdzenie iż zbieracz-łowca miał lepiej, bo był samodzielny i nie pracował zbyt ciężko, jest jakimś poszukiwaniem złotego wieku, idylli o której marzył już rousseau, ale w tzw. międzyczasie okazało się, że zycie wiejskie jest ciężką pracą. a skoro na wsi nie ma idylli, to hajda, szukamy dalej, idylliczne życie człowieka pierwotnego. nie, trudno mi traktować to serio.
    – o mowie jako wynalazku ważniejszym nawet od ognia jakoś zapomnieliśmy: już mamy w planach kilka słów na ten temat na początku następnego odcinka (w ramach uzupełnień niejako). oczywiście, umiejętność komunikacji – w tym komunikacji na temat bliźnich – jest niezbędna, żeby w ogóle myśleć o człowieku w sensie homo sapiens: tu i ówdzie pojawia się nawet określenie “człowiek behawioralnie nowoczesny”, w odróżnieniu od homosapiensa nowoczesnego fizjologicznie. cezurą tej behawioralnej nowoczesności byłby właśnie “wynalazek” mowy. dunbar i jego liczba są tu, oczywiście, jak najbardziej na miejscu.

    @paweł – well, nie będę bronił używania (albo i nadużywania) wulgaryzmów, wymówki w rodzaju “z pieśni slowa nie wyrzucisz”, “wychowała mnie ulica” są, no cóż, cienkimi wymówkami. tak po prostu mówię, co oczywiście może razić i w szczególności słabo pasuje do odcinka, na którym być może skorzystaliby młodsi. nie mogę ani przeprosić, ani obiecać że to ulegnie zmianie.
    uwaga na temat gry o sumie zerowej jest jak najbardziej słuszna: to był nietrafiony skrót myślowy, tym bardziej płaski, że zielone przykłady życia rosnącego sobie “za darmo”, bez zjadania innych, są przecież wszędzie dookoła.

  9. Właśnie zajrzałam do komentarzy, żeby wspomnieć Harariego jako lekturę uzupełniającą, ale widzę, że zostałam uprzedzona. W każdym razie też polecam.

  10. Prosi się o 2 wersje odcinków, dla młodzieży młodszej (pocięte, bez @#$%^&) i wersja pełna 😉

Zostaw wiadomość po sygnale: